Czytam = Komentuje

Anonimowi – podpisujcie się!


Zapraszam was na blog z dodatkami o "Otchłani szarości":

http://miejskie-opowiesci.blogspot.com

Sezon 1 - opis

Marcin Andrzejak, dwudziestopięciolatek po niejednych przejściach, powraca na tak zwane „stare śmieci”, czyli do miejsca, gdzie się urodził i w którym się wychował. Minęło jednak pięć lat i świat na niego nie czekał, czas nie stał w miejscu, a kula ziemska nieustannie się obracała i wędrowała po okręgu. Wszystko jest zupełnie inne, niż to co pamiętał z lat dzieciństwa i młodości.
Najlepszy przyjaciel Marcina – Robert Nawrocki, ma już własny dom, czyli żonę, córeczkę i synka w drodze. Robi się ustatkował, założył własną firmę i stara się uczciwie, legalnie żyć. Mężczyzna jednak okazuje się mieć problem z nadużywaniem alkoholu.
Kolejnym przystankiem Marcina jest jego rodzinny dom i tu dowiadujemy się, że pochodzi on z niewesołej, licznej i poniekąd zapewne też dla wielu patologicznej rodziny. Jego młodsze rodzeństwo ledwie go pamięta lub nie pamięta wcale, za to u tych starszych nie ma już za grosz autorytetu.
Marcin ma też już zupełnie dorosłą siostrę, która bardzo wcześnie wyszła za mąż. Powodem takiej decyzji była ciąża. Emi jednak zupełnie nie dorosła i po śmierci syna, powróciła na łono klubów, narkotyków, gry świateł i wiecznej zabawy, co niekoniecznie podoba się jej mężowi, ale Janek zdaje się być wobec tego wszystkiego bezsilny. Natomiast bratu Jana – Adamowi, zachowanie Emi, jak i ona cała, zdają się imponować. Młody chłopak jest w niej ślepo zakochany.
Kiedy wydaje się, że nic już nie nastąpi, że nie będzie nic więcej, że nic już bardziej się nie skomplikuje, to Marcin poznaje dwie kobiety – młodszą, ucząca się w liceum, ambitną Annę oraz ponad dwudziestoletnią, szaloną, indywidualistkę Natalię.
Jak bardzo te dwie panie zmienią życie Marcina Andrzejaka – typa spod szarej gwiazdy? I skąd tak właściwie Marcin powrócił po tych pięciu latach? Co kryje w sobie przeszłość, o której niejednokrotnie pragnął zapomnieć? Tego wszystkiego wam zdradzić już na samym początku, oczywiście nie mogę, ale mogę powiedzieć, że we wspomnieniach Marcina jest obraz pewnej dziewczyny.
Niegdyś nastoletnia, samotna matka – Magdalena, jednak dorosła, i teraz jest żoną historyka sztuki i muzyka, niejakiego Szymona Ignaszaka, mężczyzny, który jako biznesmen nie do końca jest uczciwy. Magda nie ma pojęcia o nielegalnej działalności męża, za to ma dwoje dzieci, pragnie trzeciego maleństwa, studiuje i prowadzi fundacje zajmującą się sprawami przemocy wobec kobiet, choć niejednokrotnie sama tej przemocy doświadcza we własnym domu.
Magda ma też brata – wiecznie zadłużonego Piotra, oraz matkę, bardzo zapatrzoną w zięcia, którego niemal na każdym kroku wystawia na piedestał. Lena dobrze dogaduje się ze szwagrem – bratem męża – Tomkiem, który jako osiemnastolatek postanowił rozpocząć życie na własną rękę i wyprowadził się do swojej dziewczyny i jej babci. Marzeniem chłopaka jest ukończyć studia prawnicze i zostać adwokatem lub prokuratorem. Życie jednak bardzo mocno krzyżuje jego plany, odbierając mu nie tylko marzenia, ale wszystko co może zabrać, bo za sprawą jednej pomyłki, odbiera mu istnienie.
I w tym właśnie miejscu, losy wszystkich bohaterów się krzyżują, plątają lub tworzą proste równoległe. Głęboko pogrzebane tajemnice przeszłości wychodzą na jaw, a światełko w tunelu, zwane „przyszłością” zdaje się z dnia na dzień, coraz mocniej blednąć, aż w końcu zupełnie znika.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza